Jednym z podstawowych problemów jest ekonomia. Niestety oryginalny silnik cechuje się dość dużym zapotrzebowaniem na paliwo. Oczywiście występują bardzo duże różnice międzyosobnicze, ale trzeba się liczyć z zużyciem ok. 15 l/100 km na szosie i ponad 20 w terenie. Dobrym rozwiązaniem jest założenie instalacji gazowej - wtedy nawet przy 20l/100 km nasze finanse nie wyglądają tragicznie. Podejmując decyzję o założeniu instalacji gazowej należy pamiętać o tym, że koszt jej założenia zacznie się zwracać po ok. 7000 km. Jeżeli jeździmy samochodem okazjonalnie cała operacja może okazać się nieopłacalna.
UAZ może przewozić w "normalnych" warunkach 5 pasażerów. Dwie dodatkowe osoby mogą zająć miejsca na tylnych, rozkładanych krzesełkach - bokiem do kierunku jazdy. Sensowne wydaje sie jednak zdemontowanie rzeczonych krzesełek, gdyż mają one tendencję do kłapania na wertepach, ograniczają poza tym przestrzeń bagażową.
Bagażnik jest pojemny, ma regularne kształty. Istnieje możliwość złożenia tylnej kanapy. Oparcie kanapy jest dzielone niesymetrycznie, co inne samochody oferują jako opcję za dopłatą ;-)) Całą kanapę można też łatwo wyjąć - otrzymujemy wtedy średniej wielkości ciężarówkę... W tylnych nadkolach znajdują się zamykane schowki, jednak zanim schowacie tam kanapki upewnijcie się, że są szczelne. Kurz podrywany przez tylne koła w znacznej części trafia właśnie do tych schowków... Ale świetnie nadają się do wożenia narzędzi, podnośnika, części zamiennych... Dużo miejsca jest też pod kanapą. Z powodzeniem mieści się tam skrzynka z narzędziami i kilka plastikowych pojemników, w których można przewozić drobiazgi. Dużo miejsca oferują także 4 kieszenie w drzwiach, ale przed włożeniem tam drobnych przedmiotów należy upewnić się, czy dna tych schowków nie są przerdzewiałe na wylot, co niestety często się zdarza...
Komfort podróży jest ... hmmm ... ograniczony. Zawieszenie jest bardzo twarde. Dużo daje okresowe smarowanie resorów. Warto mieć też sprawne amortyzatory - bajką jest opinia, że przy tak sztywnym zawieszeniu amortyzatory nie mają znaczenia. Źródłami hałasu są: silnik, opony, pęd powietrza, rezonujące blachy, stelaż plandeki, etc. O ile z silnikiem i oponami niewiele da się zrobić, to np. klekoczące drzwi można wyregulować albo wygłuszyć kawałkiem gumy... Poza tym koniecznie trzeba wyważyć koła, warto też wyważyć wały napędowe.
Ogrzewanie wnętrza działa dobrze (chociaż tu są różnice między egzemplarzami) - dysze kierują ciepłe powietrze na przednią szybę, na nogi kierowcy i pasażera oraz centralnie na kabinę. W standardzie jest dwubiegowa dmuchawa.
Światła są niezłe. Oczywiście pod warunkiem utrzymywania instalacji elektrycznej w należytym stanie. Warto zmienić wkłady reflektorów na halogenowe i zastosować przekaźniki w obwodach świateł mijania i drogowych. Warto też co jakiś czas wyregulować światła - reflektory są wysoko zamocowane i mogą paskudnie oślepiać jadących z przeciwka. Warto zamontować dodatkowe reflektory szerokokątne - nad zderzakiem bądź nad przednią szybą. Szczególnie przydatne podczas błądzenia nocą, kiedy wypatrujemy drogowskazów lub innych punktów charakterystycznych. Dobrze jest też zamontować mocne światło cofania.
Opony. Standardowo UAZ wyposażany był w opony Ja-245. Jest to radziecka opona uniwersalna - czyli nie nadaje się do jazdy ani po szosie, ani po terenie ;-) Opona charakteryzuje się konstrukcją diagonalną, ma "szosowy" bieżnik po środku i kostkowy na brzegach. Opona sprawuje się średnio w błocie i piachu, natomiast tragicznie na mokrej trawie. Na szosie zapewnia bardzo niski komfort, duże opory i kiepskie panowanie nad pojazdem. Inną radziecką oponą jest Ja-198, opona o bieżniku kostkowym na całej powierzchni. Nie mam doświadczeń z tą oponą, ale pewnie lepiej sprawuje się w błotnistym terenie, na szosie tak samo albo gorzej... Opony Ja-245 i 198 kosztują w Polsce od 250 zł/szt. Nowością wśród rosyjskich opon jest Ja-409, która ma całkiem niezłe opinie wśród użytkowników.
Co zatem założyć na felgi? Dobrym rozwiązaniem są opony regenerowane w rozmiarze 31X10,50 R 15. Za cenę ok. 200 zł za sztukę otrzymujemy radialną oponę o bieżniku MT, która nie dość, że znacznie poprawi własności terenowe samochodu, to jeszcze zapewni dużo przyjemniejsze prowadzenie po szosie. Rozmiar 31 cali wchodzi nawet do "klapniętego" UAZa bez problemów.



W samochodzie warto wozić:
- komplet narzędzi: korbę, klucz do kół, podnośnik, komplet kluczy płasko-oczkowych, komplet kluczy nasadowych z nasadkami o dużych rozmiarach, młotek, obcęgi, iglak, próbnik elektryczny
- pompkę do kół (jednym ze sposobów podniesienia dzielności terenowej auta jest obniżenie ciśnienia w kołach. Posiadanie pompki pozwoli nam wrócić na szosę...)
- części zamienne: podstawowy zestaw powinien obejmować kawałki przewodów elektrycznych, paliwowych, płynu chłodzącego, długi przewód wysokiego napięcia, kopułkę, palec rozdzielacza, kondensator, cewkę zapłonową, świece, regulator napięcia, pasek klinowy.
- materiały zastępczo - ratunkowe: Poxipol lub Poxilina, Kropelka, silikon, taśma do naprawy węży gumowych, taśma izolacyjna, opaski samozaciskowe, śruby, nakrętki i podkładki w różnych rozmiarach.
- linkę holowniczą. Na wstępie można sobie darować wszelkie wynalazki z supermarketów i stacji benzynowych, które pękają zanim się dobrze napną. Bardzo przydatna jest lina kinetyczna - pomocna podczas wyciągania samochodu z błota, etc. Przydaje się też taśma - np. pięciometrowa o wytrzymałości 5 ton kosztuje ok. 50 zł. Potrzebne będą również duże szekle - nieodzowne w przypadku mocowania np. liny kinetycznej. Należy się wystrzegać wynalazków w stylu krowich łańcuchów, starych lin alpinistycznych, niewiadomego pochodzenia stalówek powiązanych na supły, etc.
- lampę roboczą zasilaną z 12 V. Idealnie nadają się tu reflektory robocze produkowane przez firmę Wesem z dorobioną solidną podstawą magnetyczną.
- latarkę
- baniak z 10 litrami wody. Przyda się chociażby w razie awarii układu chłodzenia czy do umycia rąk po taplaniu się w błocie.

Gdy już wszystko przygotowaliśmy zaciskamy zęby, uprzedzamy pasażerów o możliwych niedogodnościach i ruszamy w trasę, modląc się, żeby coś nie klęknęło ;-)))



Powrót