Radiowy wypad do Czerska (12 marca 2005)


Chociaż zima nie za bardzo chce w tym roku ustapić, to ile można w domu siedzieć??? Mimo niezbyt korzystnych prognoz meteo postanawiamy wyruszyć z kolega SQ5JRZ na zamek do Czerska. Wizyta ta ma być rekonesansem przed planowaną przez nas od zeszłego roku letnią aktywnością z tego obiektu.

Jako, że warunki na szosie mogą być trudne ;-), postanawiamy dotrzeć do celu polnymi drogami - cały czas wzdłuż Wisły. Na dachu naszego pojazdu lądują dwie anteny - 1/4 i 5/8 fali na VHF, nastawiamy radiotelefony na interesujące częstotliwości i w drogę. Do Wisły dojeżdżamy na wysokości Siekierek, następnie nieodsnieżonymi, polnymi drogami przebijamy się na południe.

       

Ostatnie opady śniegu zostawiły tu swój ślad. Zaspy sięgaja momentami do zderzaka. Jest dodatnia temperatura, więc śnieg jest bardzo ciężki i lepki. Na wysokości Ciszycy droga wiedzie długim odcinkiem wzdłuz wału przeciwpowodziowego. Z prawej strony po horyzont są pola - wiatr ma się gdzie rozpedzić, skąd przywiac śnieg. I przywiewa... Zaspa ma kilkaset metrów długości i sięga nam do zderzaka. Wbijamy się w nia z predkością 50 km/h, ale stopniowo nas wyhamowuje... Może gdyby opony były lepsze... A tak - stoimy...



Na próby samodzielnego wykopania się spuśćmy zasłonę milczenia... W każdym razie czas oczekiwania na odsiecz wykorzystujemy na nasłuchy na różnych pasmach i testy anten. Wkrótce na pomoc przybywają nam dwa zaprzyjaźnione UAZy z Konstancina - ale myliłby sie ten, kto by twierdził, że to koniec kłopotów. Samo zawrócenie UAZem na zasnieżonej drodze zajmuje kilkanascie minut i wymaga pomocy drugiego samochodu. Po długich walkach, holujac się nawzajem wydostajemy się z opresji.

       

UAZy towarzyszą nam jeszcze przez najtrudniejszy odcinek drogi, torujac drogę przez zaspy. Po dojechaniu do odśnieżonego odcinka skręcają do domu - na obiad. My nie odpuszczamy - Czersk musi być nasz!

W końcu docieramy do szosy nieopodal Góry Kalwarii. Szybki przejazd do Czerska - i okazuje się, że pomimo fatalnej pogody i późnej pory zamek jest jeszcze czynny. Nawet dostajemy klucze do wieży! Na górze warunki sa fatalne - silny wiatr i zacinający śnieg. Udaje nam się przeprowadzić kilka łaczności - mimo, że jesteśmy /p i nadajemy z 2 W, stacje odległe o 30 km podają raporty 5/9. My też mamy idealny odbiór. Udaje nam sie wejść na przemiennik świetokrzyski. Po kilkunastu minutach opuszczamy zamek z mocnym postanowieniem - wrócimy tu latem, z lepszym sprzętem!




Powrót